czwartek, 26 lipca 2012

XVIII
























61 kg cały czas się utrzymuje, z  jednej strony dobrze z drugiej strony bardzo źle. 
Wakacyjnie. Zero odchudzania. Budzę się - już prawie koniec lipca, trzeba coś  z tym zrobić! Nie łamię się, bo jak to mówią " Lepiej późno niż wcale". Wracam do gry.  Za tydzień waga musi już mi pokazać 60 kg.
NIE, NIE PODDAM SIĘ.

sobota, 14 lipca 2012

XVII

W ostatnim miesiącu zdarzyło się bardzo dużo w moim życiu. Tragedie, awantury i radosne chwile.
Dlatego nie pisałam, a przede wszystkim nie odchudzałam się. We Włoszech wysoka temperatura sprawiała że bardzo mała jadłam. Wróciłam chudsza, opalona i wypoczęta. Ludzie mówili że dobrze wyglądam. Parę zrzuconych kilogramów i złocista opalenizna sprawiły, że czułam się dobrze w swoim ciele, niesamowite! Niestety po powrocie nie wróciłam do odchudzania, nie wróciłam do diety. Nie wiem w sumie dlaczego...Najważniejsze, że nie przytyłam. Szkoda tylko, że 8 lipca przyjechałam z rodziną do Kołobrzegu. Plan miałam dobry; poranna bieganie, plażowanie, kąpiele w morzu, granie w plażówkę, rowery i oczywiście długodystansowe spacery. Do tego wszystkiego dodać małe ilości jedzenia i przez 2 tygodnie zrzuciłabym na pewno 3 kg! Niestety pogoda nie dopisała.... :(  Na plażę nie chodzimy, która jest główną atrakcją mojej rodziny na wakacjach. Z nudów ciągle coś jeeeeeem. To na mieście jakiegoś gofra, albo fast food, albo w domu jakąś czekoladę. Jest tak zimno, że nawet wody nie chce mi się pić.. ;( NIEUDANY WYJAZD 100%. Brzuch mi urósł i twarz spuchła.... Minęło 6 dni takiego obżarstwa i nic nieróbstwa. Dzisiaj się ogarnęłam. Pomijając fakt, że przesiedziałam dzień w apartamencie (bo cały dzień pada) nie mając żadnego ruchu, to udało mi się zachować dobre porcje posiłków o określonych porach i nie zjadłam żadnego gówna (np. słodyczy). Jutro z rana planuję biegać :) Zostało mi 9 dni tutaj, chyba że wyjedziemy wcześniej. Przez te 9 dni muszę się doprowadzić do jakiegoś porządku. Potem po powrocie w domu kontynuacja :) Bo przecież za niedługo ślub i już niecałe 2 miesiące do rozpoczęcia roku. Cieszę się, że udało mi się w końcu tutaj napisać. Jak będę mogła to zobaczę co u Was, mam nadzieję że chudo Wam się wiedzie <3
http://25.media.tumblr.com/tumblr_m53cjwhMzk1rw6reho1_500.jpg

PS: Najsmutniejsze jest to, że za 3 dni będę miała dokładnie 17,5 lat. Zostanie mi pół roku do OSIEMNASTKI!!! W 17 urodziny miałam postanowienie że schudnę... Minęło już pół roku i jakoś nie schudłam... Myślicie kochane, że w dniu 18 urodzin będę szczęśliwa? UDA MI SIĘ WEJŚĆ W DOROSŁOŚĆ W PERFEKCYJNYM CIELE?

poniedziałek, 11 czerwca 2012

XVI

długi weekend spędziłam na działce u koleżanki


wprowadziliśmy się w bardzo dobry stan...a potem załączył się packman.... ;<
na szczęście ostatniego dnia kilkudniowej libacji mój żołądek miał już dość żarcia i alkoholu i udało mi się wszystko zwrócić.
 ale i tak nie schudłam, dalej jestem gruba. za tydzień jadę do Włoch, a nadal jestem grubasem, kiedy miałam piękna zgrabna biegać po plaży.....


dzięki temu wyjazdowi i dużej ilości alkoholu itp, mogłam wiele spraw przemyśleć
kiedy wróciłam do domu, chciałam zrobić tylko jedno - obejrzeć odcinek "SKINS"
bo cholernie chciałam zobaczyć kogoś tak pięknego i innego jak Effy <3

dzisiaj zamiast się uczyć zaplanowałam kolejne tygodnie i w sumie całe wakacje.
a w nowych planach,nowe cele:
11 sierpnia jadę na ślub i chcę tego dnia ważyć MAKSYMALNIE 58 kg, a 3 września w rozpoczęcie roku szkolnego chcę ważyć MAKSYMALNIE 53 kg.



ostre odchudzanie zaczynam jak wrócę z Italii, czyli od 25 czerwca :)


  british-effy-effy-stonem-kaya-scodelario-skins-Favim.com-269874_large.jpg 
teraz zaczynam znów od nowa... zaczynam być tą starą sobą, może tym lepszym wydaniem? nie staram się już nikomu kurwa dogodzić, żyję we własnym świecie, nie mam na prawdę potrzeby zwierzać się tym fałszywym ludziom, nie chcę już z nimi dzielić się moimi porażkami bo mają mnie wtedy za jakieś gówno, swoje porażki dzielę ze sobą, a te dotyczące odchudzania z wami <3 jeżeli nie jestem wygadaną, kochaną, słodką dziewczynką, to po co mam się starać nią być? mam to w dupie, najważniejsze żeby mi było ze sobą dobrze.......
wiem, że pewnie do końca nie rozumiecie ale nie ważne.. musiałam to tu napisać bo to przełom i dotyczy w sumie też trochę odchudzania. chodzi o to że teraz nie zjem obiadu mimo że matka będzie mi kazała :)
a pro ana zajmuje teraz tą największą część mojego chorego świata <3 <3 <3